„Auta” to chyba najmniej doceniany z filmów wyprodukowanych przez Pixara. Nie cieszył się ani taką popularnością jak „Toy Story”, ani uwielbieniem niczym „Wall-E”. Mimo wszystko studio zdecydowało się na stworzenie sequela.
Sześć lat po pierwszej części wracamy do świata, w którymi jedynymi postaciami są samochody. Zawitamy znów do starej, dobrze znanej miejscowości Chłodnica Górska, ale tylko na chwilę. Twórcy stworzyli bowiem dla „Aut 2” nową – starą konwencję.
Tym razem dwóch bohaterów, których znamy z „jedynki”, rusza w świat. Zygzak McQueen (Owen Wilson) i Złomek (Larry The Cable Guy) lecą do Londynu, Paryża i Tokyo w ramach Światowego Grand Prix, które ma wyłonić najszybszy samochód świata. Ale wyścigi to tylko jedna z linii fabularnych nowego filmu. Do roli głównego bohatera urasta Złomek, który chcąc nie chcąc zostaje wplątany w międzynarodową aferę szpiegowską.
Złomek oczywiście szpiegiem jest takim, jakim Rowan Atkinson w komedii „Johnny English”. Znajduje się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie, jednak jego nieporadność i zdolność do siania chaosu wzięta zostaje za świetny kamuflaż. Prawdziwy szpieg w filmie to Finn McMissille (Michael Caine), który ratuje naszych bohaterów przed nieznającymi litości czarnymi charakterami. Nie zabrakło też pięknego samochodu-kobiety, która wprost powala fantastycznymi kształtami... karoserii.
Nawiązania do filmów o tajnych agentach w rodzaju Jamesa Bonda zobowiązują do częstych zmian lokacji oraz widowiskowych scen akcji. Obydwu nie brakuje. Wrażenie robi to, jak dopieszczone w każdym szczególe zostały poszczególne kraje, które odwiedzają bohaterowie. Zachowują swój narodowy, unikalny charakter, ale dostosowany do samochodowego społeczeństwa. Big Bentley zamiast Big Bena to tylko jeden z przykładów. Liczba przeróżnych samochodowych postaci (koło 150) również pokazuje, z jaką pieczołowitością twórcy podeszli do tematu.
„Auta 2” są też najgłośniejszym, naładowanym wybuchami, pościgami i strzelaninami filmem ze studia Pixar. To na pewno ciekawa zmiana, ale nie wyszła ona filmowi na dobre. Zabrakło tego, co do tej pory było wyznacznikiem produkcji twórców „Potworów i spółki” czy „Gdzie jest Nemo?” Nie ma serca, zasadniczego trzonu opowieści, który porywa i wzrusza gdy trzeba. Powierzenie prowadzącej roli do tej pory drugoplanowej postaci, w dodatku irytującej po dłuższym czasie swoim nierozgarnięciem, nie było najlepszym posunięciem.
Mimo tych zarzutów „Auta 2” są i tak o poziom lepsze od innych animacji, aspirujących do niezagrożonego pixarowego piedestału.
Radosław Folta
reż. John Lasseter
USA 2011
W kinach z systemem 3D od 22 lipca
certyfi kat U (dla widzów w każdym wieku)
Źródło: GP 386
Cars 2. Zygzak i Złomek powracają
Wtorek, 02 sierpnia 2011 13:51„Auta” to chyba najmniej doceniany z filmów wyprodukowanych przez Pixara. Nie cieszył się ani taką popularnością jak „Toy Story”, ani uwielbieniem niczym „Wall-E”. Mimo wszystko studio zdecydowało się na stworzenie sequela.
Sześć lat po pierwszej części wracamy do świata, w którymi jedynymi postaciami są samochody. Zawitamy znów do starej, dobrze znanej miejscowości Chłodnica Górska, ale tylko na chwilę. Twórcy stworzyli bowiem dla „Aut 2” nową – starą konwencję.
Tym razem dwóch bohaterów, których znamy z „jedynki”, rusza w świat. Zygzak McQueen (Owen Wilson) i Złomek (Larry The Cable Guy) lecą do Londynu, Paryża i Tokyo w ramach Światowego Grand Prix, które ma wyłonić najszybszy samochód świata. Ale wyścigi to tylko jedna z linii fabularnych nowego filmu. Do roli głównego bohatera urasta Złomek, który chcąc nie chcąc zostaje wplątany w międzynarodową aferę szpiegowską.
Złomek oczywiście szpiegiem jest takim, jakim Rowan Atkinson w komedii „Johnny English”. Znajduje się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie, jednak jego nieporadność i zdolność do siania chaosu wzięta zostaje za świetny kamuflaż. Prawdziwy szpieg w filmie to Finn McMissille (Michael Caine), który ratuje naszych bohaterów przed nieznającymi litości czarnymi charakterami. Nie zabrakło też pięknego samochodu-kobiety, która wprost powala fantastycznymi kształtami... karoserii.
Nawiązania do filmów o tajnych agentach w rodzaju Jamesa Bonda zobowiązują do częstych zmian lokacji oraz widowiskowych scen akcji. Obydwu nie brakuje. Wrażenie robi to, jak dopieszczone w każdym szczególe zostały poszczególne kraje, które odwiedzają bohaterowie. Zachowują swój narodowy, unikalny charakter, ale dostosowany do samochodowego społeczeństwa. Big Bentley zamiast Big Bena to tylko jeden z przykładów. Liczba przeróżnych samochodowych postaci (koło 150) również pokazuje, z jaką pieczołowitością twórcy podeszli do tematu.
„Auta 2” są też najgłośniejszym, naładowanym wybuchami, pościgami i strzelaninami filmem ze studia Pixar. To na pewno ciekawa zmiana, ale nie wyszła ona filmowi na dobre. Zabrakło tego, co do tej pory było wyznacznikiem produkcji twórców „Potworów i spółki” czy „Gdzie jest Nemo?” Nie ma serca, zasadniczego trzonu opowieści, który porywa i wzrusza gdy trzeba. Powierzenie prowadzącej roli do tej pory drugoplanowej postaci, w dodatku irytującej po dłuższym czasie swoim nierozgarnięciem, nie było najlepszym posunięciem.
Mimo tych zarzutów „Auta 2” są i tak o poziom lepsze od innych animacji, aspirujących do niezagrożonego pixarowego piedestału.
Radosław Folta
reż. John Lasseter
Źródło: GP 386USA 2011
W kinach z systemem 3D od 22 lipca
certyfi kat U (dla widzów w każdym wieku)
Wasze komentarze (1)
Portal Goniec.com nie bierze odpowiedzialności za treść zamieszczonych tutaj opinii i zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z Netykietą.