Czwartek, 17 maja 2012 | Imieniny: Brunony, Sławomira i Wery
Na ekranie A A A

The Skin I Live In. Najnowsze dzieło Pedro Almodovara

Sobota, 03 września 2011 17:54

Uznany i szanowany chirurg plastyczny dr Robert Ledgard (Antonio Banderas) żyje ogarnięty jedną obsesją. Chce wyhodować skórę, która będzie niezwykle trudna do uszkodzenia. Wygłasza porywające wykłady, pisze artykuły, jest adwokatem eksperymentów na zwierzętach.  

W zaciszu domowym wprowadza teorię w praktykę. Więzi kobietę o imieniu Vera (Elena Anaya), która jest przedmiotem jego praktyk. Jej ciało pokrywa nienaturalnie gładka, niemająca żadnej skazy skóra. Vera na pierwszy rzut oka wydaje się wniebowzięta służąc jako obiekt badań swojemu panu. To jednak szybko okazuje się iluzją, a pozorna wierność jest tylko połączeniem szaleństwa i ciężkiej ręki właściciela. 

Doskonale skomponowany kadr, perfekcyjny wystrój wnętrz, kostiumy i makijaż. Do tego Banderas, z którym reżyser spotyka się na planie po dwudziestu latach przerwy. Film Almodovara ma bez wątpienia odcisk linii papilarnych mistrza, widoczny w każdym ujęciu. 

Twórczość jednego z ostatnich przedstawicieli kina autorskiego jest mocno autotematyczna. W tym wypadku twórca nasyca swój świat odniesieniami do klasyki kina. Dramatyczna ścieżka dźwiękowa oraz atmosfera osaczenia to ukłon w stronę Hitchcocka. Zabawy z genami i obsesja ciała kojarzą się z filmami Davida Cronenberga. Mocnym odwołaniem jest nakręcony w latach 60. obraz „Oczy bez twarzy”, w którym chirurg plastyczny, chcąc naprawić oszpeconą twarz swojej córki, morduje kolejne kobiety. 

Pedro Almodovar kontynuuje penetrowanie mrocznych i opresyjnych zakamarków ludzkiej duszy, które zapoczątkował w „Przerwanych objęciach”. Jego najnowszy film to ciągle melodramat,ale z mocnymi akcentami horroru. I to bynajmniej nie takiego, w którym zło w formie zombie czy wampirów zagraża bohaterom. Tutaj zło czai się w człowieku, w jego duszy. Jest największym zagrożeniem dla reszty świata i niego samego. 

Reżyser opowiada historię w typowy dla siebie sposób, sięgając po retrospekcje, stopniowo odsłaniając zdarzenia, które czają się za akcjami postaci. Dlaczego Robert więzi Verę? Dlaczego maniakalnie podgląda ją na wielkich ekranach? Czemu jego asystentka Marilia (Marisa Peredes) jest mu tak ślepo oddana? Sekrety, kłamstwa, morderstwa, śmierć – to czai się za każdym z bohaterów, jakoś ich łączy i determinuje ich zachowanie. Im mniej wiemy przed filmem, tym większą przyjemność i zaskoczenie sprawi nam śledzenie fabuły. 

„Skóra, w której żyję” może wydawać się momentami odrobinę ślamazarna i bezowocna, ale warto dać się uwieść temu filmowi, który nie przestaje zaskakiwać do samego końca.

Radosław Folta

 


reż. Pedro Almodovar
Hiszpania 2011
W kinach od 29 sierpnia
certyfikat 15, język hiszpański, z angielskimi napisami

Źródło: GP 391

Podziel się na:
  • facebook
  • blip
  • twitter
  • sledzik
  • wykop

Wasze komentarze

Portal Goniec.com nie bierze odpowiedzialności za treść zamieszczonych tutaj opinii i zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z Netykietą.

Temat numeru 425, 11 maja 2012 Boris na fali

Bukmacherzy od Williama Hilla stawiają 4:1, że Boris Johnson zostanie następnym przywódcą konserwatystów. Niektórzy torysi widzą jego karierę w jeszcze jaśniejszych barwach. Jeśli Boris nie będzie kolejnym premierem, to zostanie nim Miliband – ostrzegają. Wszystko