Czwartek, 17 maja 2012 | Imieniny: Brunony, Sławomira i Wery
Na ekranie A A A

The Adventures of Tintin: The Secret of the Unicorn

Piątek, 04 listopada 2011 02:06

Ostatni film z przygodami Indiany Jonesa pokazał, że profesor już się zestarzał i pora szukać nowego bohatera. Nie tyle młodego, ale może i takiego, któremu siwy włos głowy nie oprószy. Tintin wydawał się naturalnym wyborem.

Pierwszy raz pojawił się na kartach komiksu autorstwa Hergé w 1929 roku. Bohater jest młodym dziennikarzem, który podróżuje po świecie w poszukiwaniu przygód. Mimo upływających lat Tintin pozostaje ciągle w tym samym wieku – cóż, taki wspaniały los komiksowych bohaterów. Tutaj na scenę wkracza technologia. Bo aby zrealizować pełnometrażowy film na podstawie prac Hergé, trzeba zdecydować: żywi aktorzy albo animacja. 

A czemu nie jedno i drugie jednocześnie? Pewnie gdyby nie sukces „Avatara”, nie byłoby „Przygód Tintina” w obecnej formie. Technologia motion capture doprowadzona do perfekcji pozwalana wszystko. Aktorzy ubrani w specjalne stroje, kamera śledząca każdy ruch, rejestrująca gesty oraz drgania mięśni twarzy. Stojąc na tle blue lub green-screenu postacie przenoszą się gdzie tylko dusza zapragnie.

Akcja filmu rozpoczyna się w rodzinnej miejscowości Tintina (Jamie Bell). Gdzieś, kiedyś – choć czasy stylizowane są na Paryż lat 30. XX wieku, musimy pamiętać o tym, że jesteśmy w bezczasie i dokładne umiejscowienie akcji nie ma sensu. Naszemu bohaterowi trafia w oko model statku Jednorożec – szesnastowieczny galeon poszedł na dno razem ze skarbem, który znajdywał się na jego pokładzie. Nigdy go nie odnaleziono. 

Reporter ma nosa do takich rzeczy, bo w modelu znajdują się wskazówki do zatopionego skarbu. Młodzieniec szybko zyska towarzystwo, które będzie chciało przechwycić jego informacje.Ivanovich Sakharine (Daniel Craig) to typowy czarny charakter, który łatwo nie daje za wygraną. Tintinowi dzielnie pomaga piesek Snowy, często ratując swojego pana z kłopotów. I jesttakże kapitan Haddock (Andy Serkis), sympatyczny i gamoniowaty pijak. Tę trójkę czeka moc przygód, od lotów samolotem, przez rejs statkiem, łodzią, jazdę jeepem i motocyklem, pokarkołomne pościgi w różnych zakątkach świata.

Spielberg nową technologią mógł pobawić się jak dziecko, co widać prawie w każdym ujęciu. Reżyser robi z obrazem, co mu się żywnie podoba. Najlepszym przykładem jest sekwencja, w której Haddock opowiada Tintinowi historię Jednorożca – morze zamieniające się w pustynię przejdzie zapewne do kanonu najwspanialszych ujęć. Najważniejsze jednak jest to, że dopracowany do perfekcji obraz – może nawet zbyt doskonały – idzie w parze ze świetną fabułą.

Błyskotliwe i zabawne dialogi oraz bez przerwy biegnąca do przodu akcja są zasługą kilku uznanych brytyjskichscenarzystów. Spielberg nie zapomniał, jak się robi porywające kino.

„Tintin” bez wątpienia będzie największym przebojem tej jesieni i doskonałym filmem dla całej rodziny.

Radosław Folta


Reż. Steven Spielberg, USA 2011.
W kinach od 26 października, wyświetlany w wersjach 3D i 2D.
Certyfikat PG (dla widzów w każdym wieku, najmłodsi powinni jednak oglądać film w towarzystwie osoby dorosłej).


Podziel się na:
  • facebook
  • blip
  • twitter
  • sledzik
  • wykop

Wasze komentarze

Portal Goniec.com nie bierze odpowiedzialności za treść zamieszczonych tutaj opinii i zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z Netykietą.

Temat numeru 425, 11 maja 2012 Boris na fali

Bukmacherzy od Williama Hilla stawiają 4:1, że Boris Johnson zostanie następnym przywódcą konserwatystów. Niektórzy torysi widzą jego karierę w jeszcze jaśniejszych barwach. Jeśli Boris nie będzie kolejnym premierem, to zostanie nim Miliband – ostrzegają. Wszystko