Kiedy studio filmowe DreamWorks ogłosiło, że czwarta część przygód Shreka będzie ostatnią, można było podejrzewać jakiś podstęp. Nie raz w historii kina przekonaliśmy się, że bardzo trudno odpuścić coś, co przynosi krociowe zyski. I być może tym razem twórcy dotrzymali słowa, ale tylko połowicznie. Choć wyczerpała się pula pomysłów na zielonego ogra, ale jest w zanadrzu ktoś, kto ma w końcu dziewięć żywotów.
Kot w butach pojawił się w trzech filmach o Shreku i okazał się prawdziwym strzałem w dziesiątkę. Jako postać drugoplanowa ukradł głównym bohaterom nie kilka, a nawet kilkanaście scen. Jego wielkie, maślane oczy na stałe zapisały się w obiegu popkulturowym. Nie zapomnijmy też o aktorze podkładającym głos pod Kota: Antonio Banderas jest tym samym dla animowanego futrzaka, co Johnny Depp dla kapitana Jacka Sparrow. Hiszpański akcent dodaje mu charakteru i wyjątkowości.
„Puss In Boots” jest prequelem do przygód znanych z filmów o ogrze. To historia początków heroicznych czynów Kota, które rozsławiły go na cały świat. Podobnie jak w „Shreku”, uniwersum bohaterów jest mocno osadzone we wszechświecie bajek i baśni. Bliskim przyjacielem Kota jest Humpty Dumpty (Wańka Wstańka, bohater popularnej angielskiej rymowanki, głosu użycza mu Zach Galifaniakis) i to właśnie z jego powodu nasz heros powraca w rodzinne strony. Będzie musiał zjednoczyć siły z Kitty Kociłapką (Salma Hayek), by pokonać rodzeństwo Jill i Jima (również bohaterowie rymowanki), którzy sieją spustoszenie w okolicy. Okazuje się też, że para jest w posiadaniu magicznej fasoli, która pozwoli dostać się do zamku olbrzyma, z którego planują wykraść złote jaja. Kot podejmuje się zadania powstrzymania złoczyńców.
Fabuła filmu jest bardzo ogólna i nie jest największą zaletą obrazu. Jest nią bez dwóch zdań tytułowy bohater, który błyszczy i jest w szczytowej formie. Gagi sytuacyjne i słowne w większości są znakomite, choć momentami wydają się skierowane do dorosłej części publiczności. Nie dowiemy się, skąd Kot wziął buty. Osobiście jednak wytłumaczy nam, że uwielbia kocimiętkę, bo pomaga mu leczyć jaskrę.
Trudno nie mieć skojarzeń z innym zielem, palonym w tym samym celu przez ludzi. Fantastyczna scena tańca Kota i Kitty, przywodząca na myśl „Step Up”, jest najzabawniejszą częścią filmu. Choć filmowych i baśniowych zapożyczeń jest wiele, najważniejszym jest chyba ukłon w stronę spaghetti westernów Sergio Leone. Z taką bogatą gamą odniesień, dowcipów, świetnymi aktorami udzielającymi się głosowo oraz całkiem zręcznymi i nienachalnymi efektami 3D, film wydaje się świetnym przedświątecznym pretekstem do rodzinnego wypadu do kina.
Radosław Folta
reż. Chris Miller
USA 2011
W kinach w wersjach 3D i 2D oraz IMAX 3D od 9 grudnia
certyfikat U (dla widzów w każdym wieku)
Puss In Boots. Kot w butach w nowym wcieleniu
Środa, 28 grudnia 2011 12:21Kiedy studio filmowe DreamWorks ogłosiło, że czwarta część przygód Shreka będzie ostatnią, można było podejrzewać jakiś podstęp. Nie raz w historii kina przekonaliśmy się, że bardzo trudno odpuścić coś, co przynosi krociowe zyski. I być może tym razem twórcy dotrzymali słowa, ale tylko połowicznie. Choć wyczerpała się pula pomysłów na zielonego ogra, ale jest w zanadrzu ktoś, kto ma w końcu dziewięć żywotów.
Kot w butach pojawił się w trzech filmach o Shreku i okazał się prawdziwym strzałem w dziesiątkę. Jako postać drugoplanowa ukradł głównym bohaterom nie kilka, a nawet kilkanaście scen. Jego wielkie, maślane oczy na stałe zapisały się w obiegu popkulturowym. Nie zapomnijmy też o aktorze podkładającym głos pod Kota: Antonio Banderas jest tym samym dla animowanego futrzaka, co Johnny Depp dla kapitana Jacka Sparrow. Hiszpański akcent dodaje mu charakteru i wyjątkowości.
„Puss In Boots” jest prequelem do przygód znanych z filmów o ogrze. To historia początków heroicznych czynów Kota, które rozsławiły go na cały świat. Podobnie jak w „Shreku”, uniwersum bohaterów jest mocno osadzone we wszechświecie bajek i baśni. Bliskim przyjacielem Kota jest Humpty Dumpty (Wańka Wstańka, bohater popularnej angielskiej rymowanki, głosu użycza mu Zach Galifaniakis) i to właśnie z jego powodu nasz heros powraca w rodzinne strony. Będzie musiał zjednoczyć siły z Kitty Kociłapką (Salma Hayek), by pokonać rodzeństwo Jill i Jima (również bohaterowie rymowanki), którzy sieją spustoszenie w okolicy. Okazuje się też, że para jest w posiadaniu magicznej fasoli, która pozwoli dostać się do zamku olbrzyma, z którego planują wykraść złote jaja. Kot podejmuje się zadania powstrzymania złoczyńców.
Fabuła filmu jest bardzo ogólna i nie jest największą zaletą obrazu. Jest nią bez dwóch zdań tytułowy bohater, który błyszczy i jest w szczytowej formie. Gagi sytuacyjne i słowne w większości są znakomite, choć momentami wydają się skierowane do dorosłej części publiczności. Nie dowiemy się, skąd Kot wziął buty. Osobiście jednak wytłumaczy nam, że uwielbia kocimiętkę, bo pomaga mu leczyć jaskrę.
Trudno nie mieć skojarzeń z innym zielem, palonym w tym samym celu przez ludzi. Fantastyczna scena tańca Kota i Kitty, przywodząca na myśl „Step Up”, jest najzabawniejszą częścią filmu. Choć filmowych i baśniowych zapożyczeń jest wiele, najważniejszym jest chyba ukłon w stronę spaghetti westernów Sergio Leone. Z taką bogatą gamą odniesień, dowcipów, świetnymi aktorami udzielającymi się głosowo oraz całkiem zręcznymi i nienachalnymi efektami 3D, film wydaje się świetnym przedświątecznym pretekstem do rodzinnego wypadu do kina.
Radosław Folta
reż. Chris Miller
USA 2011
W kinach w wersjach 3D i 2D oraz IMAX 3D od 9 grudnia
certyfikat U (dla widzów w każdym wieku)
Wasze komentarze
Portal Goniec.com nie bierze odpowiedzialności za treść zamieszczonych tutaj opinii i zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z Netykietą.