Itaka – Centrum Poszukiwań Ludzi Zaginionych prowadzi poszukiwania osób, które zaginęły na terenie Wielkiej Brytanii. Ktokolwiek posiada wiedzę o ich losie, proszony jest o kontakt.
W sezonie oscarowym, już po rozdaniu Złotych Globów, nie wypada prawie wcale mówić o filmach nie nominowanych, bez szans na nagrody. Na ustach wszystkich są więc wspaniałe kreacje aktorskie, wzruszające historie, reżyserzy...
Ale nie zapomnijmy, że życie w kinie toczy się dalej i nie wszystkie filmy – z różnych powodów – są rozważane do nagród. Co nie znaczy, że są złe. Tak właśnie jest w tym przypadku. Soderbergh tworząc „Haywire” o Oscarach raczej nie myślał (choć dostał już jednego za „Traffic”). Do nakręcenia tego filmu zainspirował go ponoć wieczór przed telewizorem, w którym natrafił na kobiety walczące w MMA (mieszane style walki). I zastanowił się, dlaczego tylko Angelina Jolie ma prawo biegać po wielkim ekranie, strzelać, skakać i kopać facetów gdzie popadnie.
„Haywire” to świetne, znakomicie zrealizowane i trzymające w napięciu kino rozrywkowe napisane pod konkretną osobę. Grająca główną rolę Gina Carano jest jedną z twarzy MMA. Ta piękna kobieta ma także świetny bilans walk (12 zwycięstw i tylko jedna porażka). To, że wie co robić w ringu, widać również na ekranie. Okazji, by pokazać swoje umiejętności, ma bez liku. Nokautując kolejnych ekranowych oponentów w pięknie zaaranżowanych scenach walki jest niczym tygrys wypuszczony z klatki na wolność. Dzika i pełna energii, porusza się z gracją i pewnością siebie. Może nie ma zbyt dużo scen do pokazania głębi psychologicznej swojej postaci, ale nie o to przecież w tym filmie chodzi.
Jego bohaterka, agentka Mallory Kane, pracuje dla amerykańskiego rządu wykonując najróżniejsze, trudne i ryzykowne zlecenia. Wśród kobiet nie ma sobie równych, ale faceci też nie dorastają jej do pięt. Zadanie w Barcelonie – uwolnienie chińskiego dziennikarza – to świetny przykład na to, jak Mallory radzi sobie z przeciwnikami w walce wręcz. Kolejna akcja ma być o wiele prostsza, ale Kane szybko zdaje sobie sprawę, że zostaje zwabiona w pułapkę. Jej szefowie zdecydowali, że powinna zostać wyeliminowana. Dlaczego? Tego będzie starała dowiedzieć się poruszając się niczym widmo po całym świecie, namierzając tych, którzy zmienili jej życie w piekło.
Na osobny akapit zasługuje tu drugi plan aktorów, który jest niczym składanka z przebojami „the best of”. Michael Douglas jest tu pociągającym za sznurki urzędnikiem; Ewan McGregor wciela się w obłudnego szefa bohaterki w terenie; Michael Fassbender jest irlandzkim agentem zastawiającym na Mallory pułapkę; Channing Tatum jest jej partnerem podczas jednej z akcji; brodaty Antonio Banderas gra jej klienta; Bill Paxton to ojciec głównej postaci. Ten cały potężny, męski świat jest pokraczny i nieudolny przy jednej, na pozór kruchej kobiecie. Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że Soderbergh na myśl o tym z zadowolenia śmieje się zza kamery.
Radosław Folta
reż. Steven Soderbergh
USA 2011
W kinach, dla widzów od 15 lat
Portal Goniec.com nie bierze odpowiedzialności za treść zamieszczonych tutaj opinii i zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z Netykietą.
Bukmacherzy od Williama Hilla stawiają 4:1, że Boris Johnson zostanie następnym przywódcą konserwatystów. Niektórzy torysi widzą jego karierę w jeszcze jaśniejszych barwach. Jeśli Boris nie będzie kolejnym premierem, to zostanie nim Miliband – ostrzegają. Wszystko
Poniedziałek, 28 lipca 2008 15:52Według opublikowanego właśnie raportu Fundacji im. Josepha Rowntree'ego niektórzy imigranci zatrudnieni w Wielkiej Brytanii przy...
Haywire
Poniedziałek, 30 stycznia 2012 22:27W sezonie oscarowym, już po rozdaniu Złotych Globów, nie wypada prawie wcale mówić o filmach nie nominowanych, bez szans na nagrody. Na ustach wszystkich są więc wspaniałe kreacje aktorskie, wzruszające historie, reżyserzy...
Ale nie zapomnijmy, że życie w kinie toczy się dalej i nie wszystkie filmy – z różnych powodów – są rozważane do nagród. Co nie znaczy, że są złe. Tak właśnie jest w tym przypadku. Soderbergh tworząc „Haywire” o Oscarach raczej nie myślał (choć dostał już jednego za „Traffic”). Do nakręcenia tego filmu zainspirował go ponoć wieczór przed telewizorem, w którym natrafił na kobiety walczące w MMA (mieszane style walki). I zastanowił się, dlaczego tylko Angelina Jolie ma prawo biegać po wielkim ekranie, strzelać, skakać i kopać facetów gdzie popadnie.
„Haywire” to świetne, znakomicie zrealizowane i trzymające w napięciu kino rozrywkowe napisane pod konkretną osobę. Grająca główną rolę Gina Carano jest jedną z twarzy MMA. Ta piękna kobieta ma także świetny bilans walk (12 zwycięstw i tylko jedna porażka). To, że wie co robić w ringu, widać również na ekranie. Okazji, by pokazać swoje umiejętności, ma bez liku. Nokautując kolejnych ekranowych oponentów w pięknie zaaranżowanych scenach walki jest niczym tygrys wypuszczony z klatki na wolność. Dzika i pełna energii, porusza się z gracją i pewnością siebie. Może nie ma zbyt dużo scen do pokazania głębi psychologicznej swojej postaci, ale nie o to przecież w tym filmie chodzi.
Jego bohaterka, agentka Mallory Kane, pracuje dla amerykańskiego rządu wykonując najróżniejsze, trudne i ryzykowne zlecenia. Wśród kobiet nie ma sobie równych, ale faceci też nie dorastają jej do pięt. Zadanie w Barcelonie – uwolnienie chińskiego dziennikarza – to świetny przykład na to, jak Mallory radzi sobie z przeciwnikami w walce wręcz. Kolejna akcja ma być o wiele prostsza, ale Kane szybko zdaje sobie sprawę, że zostaje zwabiona w pułapkę. Jej szefowie zdecydowali, że powinna zostać wyeliminowana. Dlaczego? Tego będzie starała dowiedzieć się poruszając się niczym widmo po całym świecie, namierzając tych, którzy zmienili jej życie w piekło.
Na osobny akapit zasługuje tu drugi plan aktorów, który jest niczym składanka z przebojami „the best of”. Michael Douglas jest tu pociągającym za sznurki urzędnikiem; Ewan McGregor wciela się w obłudnego szefa bohaterki w terenie; Michael Fassbender jest irlandzkim agentem zastawiającym na Mallory pułapkę; Channing Tatum jest jej partnerem podczas jednej z akcji; brodaty Antonio Banderas gra jej klienta; Bill Paxton to ojciec głównej postaci. Ten cały potężny, męski świat jest pokraczny i nieudolny przy jednej, na pozór kruchej kobiecie. Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że Soderbergh na myśl o tym z zadowolenia śmieje się zza kamery.
Radosław Folta
reż. Steven Soderbergh
USA 2011
W kinach, dla widzów od 15 lat
Wasze komentarze
Portal Goniec.com nie bierze odpowiedzialności za treść zamieszczonych tutaj opinii i zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z Netykietą.