Poniedziałek, 21 maja 2012 | Imieniny: Jana, Moniki i Wiktora
Tylko muzyka A A A

Chwytają za serce emigrantów

Piątek, 19 września 2008 11:56

„Tam, gdzie dyplom był w szufladzie, leży bilet Ryanair. Nagrodą będzie równy start… samolotem”. Tak śpiewają o Polakach z Wysp polskie zespoły. Czy emigracja zarobkowa na nowo natchnęła naszych rockowych muzyków?

Jak grzyby po deszczu pojawiają się w radiu kolejne piosenki o wyjazdach młodych Polaków za granicę. Chwytliwy temat inspiruje co rusz kolejne polskie zespoły, choć fala poakcesyjnej emigracji nie ma w sobie nic z dramatycznych ucieczek, o których śpiewano jeszcze kilkanaście lat temu. „Mogłaś być już na dnie, a nie byłaś. Nigdy nie dowiesz się, co straciłaś”.

Słowa słynnej piosenki Lady Pank zna chyba każdy z nas, bo przebój nuciła cała Polska. Tekst opowiada o wyjeździe młodej dziewczyny do USA, która zostawia w kraju narzeczonego, wiedząc, że już nigdy się nie zobaczą. Ona nie przekona się, czym jest stan wojenny, jemu nie uda się wyrwać z marazmu komunistycznej Polski. Przynajmniej w piosence, bo w tamtych czasach autorzy przeboju nawet nie przypuszczali, że osiem lat później runie żelazna kurtyna. A co dopiero, że zaczniemy podróżować po Europie bez paszportów.

Londyn 8.15


Londyn 8.15 to tytuł najnowszej, ósmej płyty zespołu IRA. Na okładce możemy zobaczyć muzyków czekających na samolot w lotniskowym terminalu. Nad nimi tablica z rozkładem lotów, nad której wyświetla się nazwa ich piosenki.
„Londyn 8.15 miesiąc wprzód wyprzedany. A każdy chciał przecież tu normalnie żyć, mimo wszystko” – to słowa dramatycznie śpiewanej ballady, którą można usłyszeć niemal w każdej stacji radiowej. „Bo ile można szarpać się, bić o przetrwanie? Nagrodą dzisiaj będzie równy start… samolotem”.

Artur Gadowski, wokalista IRA ubolewa: – Wyjechało mnóstwo Polaków, w tym moich znajomych. Bardzo żałuję, bo wielu z nich to fajni, wykształceni ludzie. Na Wyspach są murarzami, biorą się za przedziwne zajęcia, a mogliby zrobić wiele dobrego dla naszego kraju.

Właśnie to natknęło go do napisania emigracyjnego przeboju. Artur Gadowski wie, o czym śpiewa. Jeszcze w latach 90, sam nosił się z zamiarem wyjechania z Polski. Gdy przemyślał wszystkie za i przeciw, postanowił zostać. Tak właśnie narodził się pierwszy przebój zespołu „Mój dom”. Muzyk krzyczał wtedy do mikrofonu: „Mógłbym być teraz w USA. W pocie czoła zbijać gruby szmal. Ale nie, nie ucieknę stąd”. I kontynuował dalej w refrenie: „Mój dom, brudne szare ulice. Mój dom to kolejka po pracę. Mój dom to ty i ja”.

Dziś tłumaczy: – Tamta piosenka była pełna nadziei. Liczyliśmy, że nie będziemy musieli wyjeżdżać, że kiedyś będzie żyło nam się lepiej. Po latach załamuje ręce. – Wiele osób zarzeka się, że zostanie za granicą. Chyba najgorszy jest brak motywacji do powrotu.

Wyraz odwagi


„Tam gdzie dyplom był w szufladzie, leży bilet Ryanair. Wolne miejsce na zmywaku w podłym pubie Crazy Bear”. Tymi słowami zespół Krzysztofa Skiby rozpoczyna najnowszy singiel „Aberdeen”, promujący kolejną płytę zespołu Big Cyc.
Nim muzyków natchnął problem poakcesyjnej emigracji, we wczesnych latach 90. śpiewali o smutnym życiu rumuńskich uchodźców w Polsce.

Niemal w tym samym czasie ostro grzmieli, że nie będą śpiewać po angielsku, a już na pewno nigdy nie opuszczą swojego kraju. „Słoma z butów mi wystaje, kocham gębę swej Maryli. Wara Ostrów od Londynu i od placu Piccadilly” – groził Skiba w jednym ze swoich hitów.

Piosenka o najnowszej fali emigracji jest równie kąśliwa. To niemal wyraz odwagi. Wokalista i basista grupy Dżej Dżej wspomina bowiem, jak kilka lat temu koncert w Vancouver mało nie został rozbity przez Polonijny Komitet Obrony Moralności.

Dziś zespół z powodzeniem koncertuje nie tylko za oceanem, ale także w Anglii i Szkocji. Jest tam bardzo ciepło przyjmowany. To właśnie dla emigrantów z Wysp powstała najnowsza piosenka „Aberdeen”, która robi furorę w internecie.

„Twój słodki pocałunek ma smak londyńskiej mgły, jest jak irlandzki Guinness, jak szkockie Aberdeen”. Wydaje się, że utwór ten jest pewnym kandydatem na hit. Jego słowa już zaczynają rozbrzmiewać w londyńskich domach i dyskotekach.

Przejaw normalności

Nowego znaczenia nabierają też odgrzewane kawałki. Nieformalnym hymnem polskiej emigracji stała się piosenka sprzed 15 lat grupy Kobranocka „Kocham cię jak Irlandię”. Choć wtedy opowiadała o niespełnionej miłości, dziś mało kto rozumie, co autorzy mieli na myśli. Polska młodzież śpiewa ten szlagier w dublińskich pubach, zarażając melodią samych Irlandczyków.

Brzmi nieprawdopodobnie, ale ideę uaktualnienia hitu podsunęli zespołowi dopiero dziennikarze. – To znakomity pomysł – zachwycił się basista Jacek Bryndal. Odświeżony tekst powstał w ciągu 24 godzin, kilka dni później zespół miał już nagrany cały utwór. W kwietniu grupa po raz pierwszy w swojej karierze zagrała na Zielonej Wyspie.

„Zostałaś gdzieś w domu nad Wisłą, pamiętam to tak dokładnie. Tę bezrobocia bliskość, wciąż kocham cię jak Irlandię” – śpiewa od tej pory Kobranocka.

Warto zadać sobie pytanie, czy faktycznie powinniśmy się nad sobą tak użalać? Janusz Panasiewicz z Lady Pank jest bardzo sceptyczny. – W czasach gdy powstawała „Kryzysowa narzeczona”, wyjazdy były przejawem desperacji. Ludzie wiedzieli, że nigdy więcej nie zobaczą ani kraju, ani rodziny – wspomina muzyk.

– Dziś jesteśmy wolni, możemy podróżować tam, gdzie chcemy. Jeśli ktoś zamierza mieszkać w innym kraju, jest to dzisiaj przejaw normalności.

Tomasz Ziemba / Goniec Polski


Podziel się na:
  • facebook
  • blip
  • twitter
  • sledzik
  • wykop

Wasze komentarze

Portal Goniec.com nie bierze odpowiedzialności za treść zamieszczonych tutaj opinii i zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z Netykietą.

Temat numeru 426, 18 maja 2012 Dogaszanie Ogniska

Pogłoski o sprzedaży Ogniska Polskiego krążyły co najmniej od kilku lat. Wówczas oburzenie mieszało się z niemocą. Teraz, gdy groźba sprzedaży nieruchomości w samym sercu Londynu niebezpiecznie się przybliżyła, zaroiło się od mniej i bardziej